PROGRAM REKOLEKCJI:

Temat tegorocznych rekolekcji wielkopostnych:
Pielgrzymi nadziei -
medytacje inspirowane nauczaniem św. Jana Pawła II
Rekolekcjonista - ks. prof. Waldemar Chrostowski, znany biblista a także członek naszego Zakonu, zaproponował te medytacje z powodu zbliżającej się 20 rocznicy śmierci św. Jana Pawła II. Medytacje - zamyślenia - przypomnienia oparte były na przemówieniach papieża w czasie pielgrzymek do Ojczyzny. W wielu z nas, którzy uczestniczyliśmy w tych pielgrzymkach, słowa rekolekcjonisty przywołujące tamte SŁOWA, poruszały nie tylko nasze umyslły, ale i serca. Jak dobrzez było sobie przypomnieć i uzmysłowić te wszystkie wskazania, przestrogi, rady, diagnozy, które - jak teraz się okazuje - były prorocze, nic nie straciły na aktualności. Ale czy o nich pamiętamy, czy się do nich stosujemy, czy nimi żyjemy - po to były te 4 konferencje - medytacje oraz homilie w czasie trzech mszy św. a także rozważania Drogi Krzyżowej. Niech poniższe nagrania pomogą nam wracać do nauczania św. papieża Jana Pawła II !
view
| https://drive.google.com/file/d/1qbXoMI0DR6x6D2x1LbzYc1QPi9205ZIF/view?usp=drivesdk Konferencja 1 |
| https://drive.google.com/file/d/1o2_sC9Nm-ISdWpcl1WXkg2psUR1vx1PI/view?usp=drivesdk Konferencja 2 |
| https://drive.google.com/file/d/1nPdsU3h2b3qj883D_52ktaaGTNYgjo-P/view?usp=drivesdk Konferencja 3 |
| https://drive.google.com/file/d/18jgasZDAeIHOg7XgyeEeLewRL9cr5Xg1/view?usp=drivesdk Konferencja 4 |
| https://drive.google.com/file/d/152Ze93Iw3yTyI1wPm5SQibiQKN-jI_-K/view?usp=drivesdk Droga Krzyżowa |
/ej/
Rozważania Drogi Krzyżowej z dnia 7 marca 2025 r., które kierował do zgromadzonych na modlitwie, w ramach dorocznych Rekolekcji Dam i Kawalerów Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, ks. prof. Waldemar Chrostowski.
+
Jesteśmy Damami i Kawalerami Zakonu Rycerskiego Grobu świętego w Jerozolimie. Pielgrzymka w Jerozolimie wygląda w ten sposób, że po śladach wyznaczonych w średniowieczu jako poszczególne Stacje Drogi krzyżowej, odbywa się kolejne pielgrzymowanie od jednej stacji do drugiej, które prowadzi pielgrzymów do pustego grobu. To jest przedziwne, na świecie jest tak, że udajemy się do grobów naszych bliskich, ponieważ tam są ich ciała. Bywają też groby symboliczne. Natomiast do Jerozolimy udajemy się dlatego, że tam nie ma ciała Jezusa. To kim my jesteśmy? Jesteśmy strażnikami pustego grobu? To by nie miało wielkiego sensu. Otóż, jesteśmy świadkami prawdy o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Ten grób jest pusty, bo Jezus Chrystus zmartwychwstał. Ale zanim doszło do jego zmartwychwstania, i później po wielu latach, do gorliwości tych, którzy tę prawdę o zmartwychwstaniu będą wyznawać, i ona czyni z nas Chrześcijan, zanim zmartwychwstał, to Jezus przeszedł przez mękę i śmierć. Chcemy rozważyć teraz niektóre momenty, tej właśnie męki i śmierci, nie po to aby epatować cierpienie, nie po to aby przywoływać brutalne obrazy przemocy, poniewierki, upokorzenia, lecz przede wszystkim po to, żeby sobie uświadomić sens, znaczenie tego co wydarzyło się w Jerozolimie. Bo On cierpiał za nasze grzechy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas. Dlatego rozważając poszczególne stacje drogi krzyżowej rozważamy nade wszystko swoje życie.
Jezus ze swoją męką, śmiercią, cierpieniami przeszedł do historii. Można to tylko próbować odtwarzać jak się to czyni w filmach. Ale ta historia trwa w naszym życiu. Rozważając poszczególne stacje drogi krzyżowej polećmy je przede wszystkim za samych siebie, żebyśmy modląc się za innych nie zapomnieli o sobie. I dopiero polećmy za naszych bliskich, zwłaszcza tych, którzy odeszli od Boga i od Bożej drogi życia. Polećmy Panu Bogu nasze rodziny, i polećmy to wszystko i tych wszystkich, których tu w modlitwach polecać powinniśmy. Modlimy się również o Boże wsparcie w cierpieniu, w tej ciężkiej chorobie, być może terminalnej, za Papieża Franciszka. Proszę mi pozwolić, że powiem zupełnie szczerze. Nie do końca utożsamiam się z tą modlitwą „o zdrowie”, „pełny powrót do zdrowia”. Człowiek, który ma 88 lat jest jak listopadowe drzewo – każdy. To czego potrzebujemy, to potrzebujemy przykładu, świadectwa cierpienia, wierności w cierpieniu, wierności w przejściu na drugą stronę życia, niezależnie kiedy to nastąpi. I towarzyszymy właśnie w tym Ojcu Świętemu. Jeżeli Pan Bóg zachowa go jeszcze, jak najdłużej, Bogu dzięki. Ale wspomagamy go, bo dobrze wiemy, że to jest ciężka choroba i późna starość. Mamy przecież w pamięci odchodzenie Jana Pawła II. Odbywało się poniekąd podobnie. Dlatego z wiarą polecamy Panu Bogu Ojca Świętego, wszystkich cierpiących, i wszystkich, którzy potrzebują modlitwy Kościoła.
(pieśń „Ogrodzie oliwny…)
Stacja pierwsza.
Pan Jezus na śmierć skazany.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy tobie. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Jezus został skazany na śmierć dwukrotnie. Raz przez Żydowski Sanhedryn, ale ponieważ wyroki tej Wysokiej Rady musiały być zatwierdzane przez Rzymskie władze, przez rzymskiego namiestnika, bo Palestyna była pod okupacją Rzymską, i Rzymianie rościli sobie prawo do zatwierdzania każdego wyroku śmierci, wobec tego ten wyrok, po wahaniach, został również zatwierdzony przez Piłata. Stanął Piłat wobec Żydów, którzy od setek lat oczekiwali przyjścia Mesjasza, pokazał im Jezusa, i mówi „króla waszego mam ukrzyżować? Nie mamy króla, jeno Cezara. Nienawidzili Rzymskich władz, ale okazało się, że przedmiotem jeszcze większej nienawiści był sam Jezus, ich rodak. Wydawać nam się może, że to tylko ich sprawa, że to tylko tych kilkaset osób na dziedzińcu pałacu czy twierdzy Antonia, gdzie rezydował Piłat wołano „ukrzyżuj go”. Ale paradoks polega na tym, że, my wszyscy tam byliśmy. My wszyscy wołaliśmy „ukrzyżuj go”. I wołamy zawsze wtedy, kiedy ciężko grzeszymy.
W tej stacji drogi krzyżowej, zastanówmy się przez moment nad tym, czego w swoim życiu żałujemy najbardziej, czego najbardziej się wstydzimy, który z tych grzechów najbardziej nas upokorzył, i za który raz jeszcze chcemy przeprosić Boga.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja druga .
Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy tobie. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Całe swoje życie ziemskie Jezus przygotowywał się do tej chwili. Kiedy przychodził na świat w Betlejem, kiedy Najświętsza Maria Panna otulała go swoją miłością, kiedy była radość pasterzy, kiedy przybyli mędrcy aby go wyznać, to w sąsiedniej Jerozolimie – 8 kilometrów dalej , w dolinie która do dzisiaj nosi nazwę Dolina Krzyża, i tam wznosi się od IV wieku prawosławny klasztor Krzyża Świętego, w tej dolinie rosło już drzewo na Jego krzyż. Całe życie Jezusa było w cieniu tego krzyża. Co innego jednak spodziewać się, że coś będzie trudne w życiu, a co innego przyjąć to, kiedy się zaczyna.
Codziennie ktoś, spośród wyznawców Jezusa Chrystusa i w całej ludzkości, i przyjmuje krzyż. Krzyż choroby, także tej śmiertelnej, krzyż diagnozy, która się z nią wiąże, krzyż zdrady, opuszczenia przez współmałżonka, krzyż niewdzięczności swoich dzieci i wnuków, krzyż zdrady ze strony przyjaciół i najbliższych. Rozmaite są kształty krzyża. Być może, ten najtrudniejszy jest dopiero przede mną.
W tej stacji drogi krzyżowej prośmy Pana Boga o dar silnej wiary i o dar mocnej nadziei. Żebyśmy wtedy, kiedy przyjdzie ten trudny moment, a wszyscy też musimy przejść przez bramy śmierci, żebyśmy właśnie wtedy byli mocni mocą, która płynie z tej ufności, z jaką pan Jezus przyjmował swój krzyż.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja trzecia.
Pan Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy tobie. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Trzecia stacja drogi krzyżowej, to w Jerozolimie tzw. polska stacja. Dobudowali ją do stacji ormiańskiej w okresie II wojny światowej, w 1943 r. polscy żołnierze, którzy wyszli z Syberii, z Kazachstanu, i przybyli na Bliski Wschód. I w tej stacji drogi krzyżowej umieścili niezwykły wizerunek. Nad drzwiami, które prowadzą do wejścia, wejściowymi, nad drzwiami trzeba się dobrze obrócić żeby zobaczyć Polaków w rozmaitych narodowych strojach: łowickich, góralskich, kurpiowskich. Różne stroje, od Wilna i Lwowa (wtedy), aż po zachodnie krańce. I każdy z nich dźwiga krzyż. Ale te ich krzyże spajają się w jeden krzyż, który na początku tego wielkiego pochodu Polaków niesie Pan Jezus. On jest pierwszy. Wszystkie nasze ojczyste krzyże były z nim złączone. To byli prości ludzie, którzy mieli za sobą lody Syberii, zimno, upokorzenie, Kazachstan, stepy, a umieli tak wyrazić miłość do swojej ojczyzny.
W tej stacji drogi krzyżowej módlmy się za Polskę. Prośmy dobrego Boga, abyśmy wszyscy przyczyniali się do budowy sprawiedliwego ojczystego domu.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja czwarta.
Pan Jezus spotyka swoją Matkę.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy tobie. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Każdy z nas ma matkę, i każdy z nas, tak sądzę, zna twarz matki i jej wzrok. I są tutaj matki. Od czasu kiedy kobieta dowiaduje się, że stała się matką, zaczyna żyć również tym drugim życiem – jej dziecka. I to się nigdy nie skończy. A im więcej dzieci, tym więcej biografii, tym więcej życiorysów matki - do swojego dodaje tamte. Tak było z Jezusem i z Maryją. Wiernie mu towarzyszyła. Była wszędzie tam gdzie być powinna. A jeżeli nie było jej fizycznie, to tym bardziej była duchowo i towarzyszyła mu całym sercem. A tu, w tej stacji spotkał się wzrok Matki i Syna. Dla obojga to było bolesne. I dla obojga niosło to pokrzepienie.
W tej stacji drogi krzyżowej módlmy się za nasze matki, jeżeli żyją - oby Bóg im błogosławił. Jeżeli przeszły na drugą stronę życia - oby przyjął naszą modlitwę. Módlmy się również za naszych ojców. Prośmy dobrego Boga, aby miał zawsze w opiece żyjących tych, którzy dali nam życie, i przyjął do życia wiecznego tych, którym to życie zawdzięczamy.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja V
Szymon Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż Jezusowi.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
Szymon pod wieczór wracał z pola, i był zapewne przeświadczony, że trzeba wracać szybko, bo jedzenie gotowe i tego dnia nie oczekiwał, że wydarzy się cokolwiek nowego. A jednak się wydarzyło. Został przymuszony do dźwigania Jezusowego krzyża, bo oprawcy zauważyli, że Jezus słabnie. Więc wracający z pola rolnik, ogrodnik dobrze nadawał się do tej roli. Być może zaklął w duchu. Być może miał pretensje, że zatrudniono go, do tak niewdzięcznej roli. Ale dobro, które nawet przymuszony dokonał, okazało się być wpisane w Boży plan zbawienia. A kiedy doszli obaj, skazaniec i jego pomocnik pod kalwarię, to Szymonowi trudno było rozstać się z tym ciężarem, który przez kilka minut stał się również jego.
W tej stacji drogi krzyżowej, módlmy się za naszych dobroczyńców, za tych, którzy w życiu okazali Nam pomoc, wyciągnęli pomocną ręką, byli naszymi nauczycielami, wychowawcami, katechetami, prowadzili Nas do Boga, ukazywali Nam horyzonty życia, pomogli w pracy, pomogli w tzw. karierze, pomogli wtedy kiedy pomocy potrzebowaliśmy. Pamiętajmy o nich. Wdzięczność to jest ta najpiękniejsza cecha, która otwiera serca, ale również każdy i każda z Nas może, i powinien być Szymonem Cyrenejczykiem. Nawet wbrew sobie, kiedy się nie chce, kiedy wydaje się, że mi się to nie opłaci, trzeba. Pomódlmy się , więc za tych również, których w życiu zaniedbaliśmy w okazaniu pomocy. Być może przychodzą Nam do głowy. Prośmy Pana Boga, aby Nas uczył nieustannie cnoty dobroczynności.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VI
Weronika ociera twarz Pana Jezusa
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Szymon pomógł, bo został przymuszony. A przymus który okazała Weronika, był inny, był to przymus jej serca. Przymus emocji. To właśnie z serca, z emocji, z uczuć, płynie to co najważniejsze. Płynie spontanicznie. Tu nie potrzeba rozumu. Wystarczy miłosierdzie. Pomogła tak jak umiała, i jak mogła. Wzięła chustę i otarła twarz umęczonego człowieka. I mówi tradycja wczesno chrześcijańska, że na tej twarzy odbił się wizerunek twarzy Jezusa. Veraikon - prawdziwy obraz i właśnie ta chusta, a mówiąc dokładniej - ten dobry uczynek nadał imię tej anonimowej kobiecie. Nie znamy jej prawdziwego imienia. Znamy to, które otrzymała wraz z okazaniem miłosierdzia i litością - Weronika.
Każdy dobry uczynek zyskuje Nam imię - wdzięczność, pamięć, ale także imię. Nie ma większego potwierdzenia, większego komplementu, większej pochwały, niż powiedzieć o kimś „to dobry człowiek”. A Weronika jest zachętą, abyśmy Panu Bogu polecili wszystkie Kobiety. Jutro mamy dzień kobiet świecki, ale polecamy Panu Bogu, bo to Kobiety uczą Nas mężczyzn miłosierdzia, które jest bezinteresowne. Litości, która nie dba o to, o to jak zostanie odebrana. Naraża się na śmieszność, na kpiny, na ironię, ale robi swoje. Prośmy Pana Boga, aby tak usposabiał kobiece serca, żeby w świecie było coraz więcej miłosierdzia i dobroci.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VII
Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
W Jerozolimie jest tak, że kiedy idzie się drogą krzyżową, to od stacji IV trzeba skręcić w prawo, tam jest V, iść do góry, jest VI i dalej do góry - Pan Jezus upada. I tak bywa również w życiu Naszym, Naszych bliskich. Staramy się wychowywać, ukazywać dobre wzorce, prowadzić do Boga, uczyć własnym przykładem i słowami. Patrzymy jak dzieci się rodzą, rosną, dorastają, ale nie jedna matka i nie jeden ojciec doświadcza też, tego co symbolicznie wyraża drugi upadek Jezusa. Staramy się, żeby było jak najlepiej, ale dzieje się to, nad czym bolejemy.
W tej stacji drogi krzyżowej polećmy Panu Bogu tych rodziców i te rodziny, które zmagają się z trudnościami, kłopotami, przeciwnościami, grzechami swoich dzieci i najbliższych. Prośmy, by nigdy nie tracili nadziei. Prośby, by Ci którzy upadają, zwłaszcza, jeśli są blisko w Naszych rodzinach i w Naszych środowiskach czuli, że zawsze można powstać, i pójść do dalszej drogi. Prośmy Pana Boga, aby był mocą słabych i wątpiących.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja VIII
Pan Jezus spotyka płaczące kobiety
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
Raz jeszcze wychodzi natura dobrych kobiet. Mówię dobrych, bądźmy szczerzy, nie wszystkie są takie. Dobre kobiety użalają się nad Jezusem, płaczą. To takie ludzkie, zwyczajne. W tym płaczu jest bezsilność, bezradność. Może jakiś rodzaj buntu przeciwko światu, który tym razem sprzysiągł się przeciwko jednemu człowiekowi. To co robią jest godne pochwały, ale jednocześnie doczekały się jednego ostrzeżenia, bo Jezus nie przestaje być wychowawcą nawet wtedy, kiedy cierpi. Mówi „Kobiety Jerozolimskie”, „Niewiasty Jerozolimskie”, „Mieszkanki Jerozolimy”, „JE-RO-ZO-LI-MCZAN-KI”, „WAR-SZA-WIAN-KI”, „KRA-KO-WIAN-KI” nie płaczcie nade mną. Płaczcie nad sobą i nad dziećmi swoimi, bo jeżeli z zielony drzewem to czynią, co będzie z suchym? Zielone drzewo to On. On podjął to cierpienie. Zbliża się ku śmierci, świadomie. Jego śmierć ma sens. A uschnięte drzewa? Uschnięte drzewa to są Ci, którzy są w Naszym otoczeniu, i o których przestaliśmy się nieraz troszczyć, myśleć. Spisaliśmy ich na straty. A to właśnie tam trzeba płakać. To właśnie tam trzeba się zastanowić, co się takiego wydarzyło.
Są różne rodzaje współczucia, ale nie jest właściwe takie współczucie, które okazujemy innym, nieznanym, obcym., Natomiast nie okazujemy tego dostatecznie swoim bliskim i nie widzimy tego zła i tych problemów i tych wyzwań, które istnieją wśród Naszych najbliższych. Bywa tak, że ktoś jest na zewnątrz układny, atrakcyjny, rozmowny, a w domu tyran. Bywa tak, że kobieta również w pracy, w szkole, tam gdzie jest podziwiana, szanowana, natomiast w swoim własnym środowisku przenosi do niego wzorce, które z dobrym życiem mogą mieć nie wiele wspólnego.
Modlimy się za Nasze rodziny. Prośmy Pana Boga, abyśmy umieli się troszczyć o każdego i o każdą, która potrzebuje dobrego przykładu, dobrego słowa, napomnienia, wsparcia, pomocy, życzliwości, dobrej rady.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja IX
Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
Z tych upadków ten trzeci był najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny i najgroźniejszy, bo mógł odebrać nadzieję. Tak bywa w życiu ludzi. Są tacy, którzy miotają się ze sobą przez całe życie. Zdarza się, że ktoś przychodzi w rodzinie dobrej, porządnej, gdzie są dobrzy rodzice, dobre wychowanie i życie dla niego jest łatwiejsze. Ale zdarza się, że ktoś przychodzi na świat w rodzinie okaleczony od dzieciństwa, albo później okaleczany i jest mu coraz trudniej. Coraz trudniej modlić się, coraz trudniej żyć dobrze. Upada, aż w końcu myśli sobie, właściwie dla mnie to nie ma już innego życia. Jak powiedział kiedyś jeden z więźniów, że najlepiej to się czuje w więzieniu, najbezpieczniej, bo tam ktoś się o niego troszczy. Gdyby tam nie był, nie wiadomo jak wyglądałoby jego życie.
Jezus upadł po raz trzeci właśnie za takich ludzi, a to że powstał - tradycja starochrześcijańska umieszcza trzeci upadek Jezusa tam gdzie dzisiaj jest prawosławny klasztor. Dosłownie 80/100 metrów od Klawarii i pustego grobu. Być może Jezus zobaczył cele swojej drogi. Wstał i udał się dalej.
W tej stacji drogi krzyżowej módlmy się za wszystkich, którzy zmagają się ze swoim życiem. Tylu teraz ludzi, kobiet i mężczyzn, dzieci nawet i młodzieży popełnia samobójstwa. Targa się na swoje życie, popełnia zabójstwa w skali, w której do tej pory w naszej ojczyźnie nie było. Trzeba zastanowić się dlaczego? Ale trzeba również się modlić. Modlić się również za tych, którzy przeszli do Boga w takich traumatycznych okolicznościach. Kiedy kilka lat temu pytano Papieża Franciszka jaki jest wieczny los samobójców. Odpowiedział, że kiedy ktoś skacze z mostu, to Pan Bóg ma dość czasu, żeby mu wybaczyć zanim osiągnie lustro wody. To jest to, - podnieść się z upadku. Nawet wtedy kiedy człowiek osiąga lustro wody, wszystko co się dzieje wtedy, należy do Boga. I tych Naszych braci i siostry też polećmy jego miłosierdziu.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja X
Pan Jezus z szat rozebrany.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
Normalna rzymska procedura. Nie ma tu nic nadzwyczajnego. Skazaniec, skazany na śmierć, miał być całkowicie rozebrany, nagi. Ta nagość oznaczała absolutne wyzucie ze wszystkiego. Brak jakiejkolwiek wartości. Upokorzenie, które przerasta wszystko inne. I Jezus tego doświadczył. Nam nagość kojarzy się zupełnie z czymś innym. Nagość jest dzisiaj przedmiotem handlu, sprzedaży, reklamy. Wystarczy otworzyć telefon, żeby każdego dnia, każdego wieczora, żeby zobaczyć ludzkie ciało, przede wszystkim młode, kobiet i mężczyzn wystawione na sprzedaż. Ten świat dzisiejszy sprawia, że ludzka słabość, która jest w każdym, w każdej z nas, ma możliwość żeby uaktywnić się i wyjść na powierzchnię. Stąd tak wiele nadużyć, także w tej dziedzinie. Nie brakuje tych nadużyć wszędzie. We wszystkich krajach, zawodach, nie brakuje i w Kościele. Ile razy przychodzi nam do głowy to, by popatrzyć na drugiego człowieka jako na przedmiot pożądania, handlu, zmysłowości, to miejmy wzgląd na to, że Jezus został wystawiony na widok publiczny.
Prośmy Pana Boga aby tych wszystkich, którzy są w sidłach tego rodzaju zniewolenia, żeby ich z tych sideł wyrwał.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XI
Pan Jezus do krzyża przybity.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył
Każdego dnia, także dzisiaj mieliśmy rozmaite zajęcia, rozmaite prace. Wydaje nam się, że niczego nie można odłożyć, niczego przełożyć, niczego zmienić, że trzeba tam być, że trzeba działać, że trzeba dopilnować, że trzeba być obecnym. A Jezus? To jest trochę tak, jak człowiek udaje się do szpitala, zwłaszcza w ciężkiej chorobie, i okazuje się, że całe bogactwo może zmieścić w jednej niewielkiej torbie. Pidżama, kapcie, przybory do zębów, mydełko, i co jeszcze… . I okazuje się, że wystarczy.
To jest właśnie sens przybicia do krzyża. Jesteśmy nawykli do aktywności, działania. Tymczasem Jezus dokonał najwięcej, nie wtedy kiedy uzdrawiał chorych, wskrzeszał, nauczał. To wszystko było ważne, ale nie najważniejsze. Dokonał najwięcej wtedy, kiedy miał przybite ręce, przybite nogi i nie mógł poruszyć ręką ani nogą. To także nauka dla nas.
Miejmy pewien dystans do naszego życia. Dystans w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bądźmy wdzięczni Panu Bogu za wszystko co osiągnęliśmy. Cieszmy się wszystkim co posiadamy, ale miejmy jednocześnie gdzieś tam w środku odrobinę takiej postawy, która zabezpiecza nam w życiu czas dla Boga. Dla jego obecności, bo to jest ten najważniejszy czas.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XII
Pan Jezus umiera na krzyżu.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Dobry to moment żebyśmy pomodlili się o to, od czego uciekamy. Modlitwa o dobrą śmierć. Nawet Wierzący się tego boją, i księża i biskupi. Modlić się o dobrą śmierć? Tak. Przejdziemy przez nią. I możemy ją przeżywać i przyjąć na długo zanim ona przyjdzie. Po to aby niejako się z nią oswoić. Nie w złym tego słowa znaczeniu, ale żeby ją postrzegać i przeżywać w perspektywie Chrystusowego krzyża. Codziennie patrzymy na krzyż.
Prośmy Pana Boga aby wtedy kiedy przyjdzie ten czas przejścia do niego, żebyśmy przyjęli to z głęboką wiarą i ufnością. Proszę pozwolić abyśmy teraz polecili Panu Bogu Tę, albo Tego z pośród nas, który przejdzie na Tamtą Stronę jako pierwszy. Jeżeli będzie miał świadomość tego, co się dzieje, będzie wiedział, że w tej chwili, w takim czasie nie jest sam.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XIII
Jezus złożony na ręce Maryi.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Przychodzi do głowy jak zawsze, pieta z Bazyliki św. Piotra w Rzymie. Zapytano Michała Anioła, dlaczego Maryja jest taka młoda. Przecież miała około 50 lat i całe życie za sobą. Odpowiedział: „bo miłość jest zawsze młoda”.
Prośmy Pana Boga o wielki dar miłości. Byśmy przeszli przez nasze życie godnie. Polećmy też Panu Bogu wszystkich naszych bliskich zmarłych i tych którzy modlitwy Kościoła potrzebują. Dobry Jezu a nasz Panie daj im wieczne spoczywanie.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
Stacja XIV
Pan Jezus złożony do grobu.
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Jesteśmy strażnikami, powiedzieliśmy na początku czego. Pustego grobu? - Prawdy o zmartwychwstaniu. To jest nasze posłannictwo. Z tego będziemy rozliczani. I to jest naprawdę ważne. Żebyśmy dawali nieustannie wyraz temu, że Jezus żyje. A skoro on zmartwychwstał i żyje w swoim Kościele, to jest to i nasze wieczne przeznaczenie. I na tym polega zaszczyt być Damą czy Kawalerem Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego. To jest nasza tarcza, nasz oręż przeciwko temu wszystkiemu co złe, co głupie, co gnuśne, co nie dobre, co nas przytłacza.
Prawda to to, że Chrystus zmartwychwstał. A więc nasza prawdziwa ojczyzna jest w Niebie.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
/pw/
--oo0oo--
|
TEKST MODLITWY NA APELU JASNOGÓRSKIM Matko naszego Pana, Królowo Polski, Pani Jasnogórska! Stajemy dziś przed Twoim obliczem, jak niezliczone pokolenia przed nami – w ciszy, w skupieniu, w pokorze serca. Przybywamy jako pielgrzymi, ale i jako rycerze oraz damy Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, powołani do służby Kościołowi, braciom i siostrom, do troski o miejsca uświęcone obecnością Twojego Syna. Nasza misja nie jest naszą zasługą – jest odpowiedzią na wezwanie, które nieustannie rozbrzmiewa w Ewangelii. Wezwanie, by być światłem, by być zaczynem dobra, by nieść pokój. Ziemia Święta, tak droga każdej i każdemu z nas, to miejsce, w którym dokonało się nasze zbawienie, ale i miejsce, które dziś boleśnie przypomina o kruchości ludzkiego pokoju. Jerozolima, Betlejem, Nazaret – nazwy, które dla nas brzmią jak obietnica, dla wielu stały się synonimem niepokoju, podziałów i trwogi. Maryjo, uproś, by tam, gdzie jesteś czczona jako Królowa Palestyny i gdzie Twój Syn głosił miłość i pojednanie, nie rozbrzmiewał więcej huk wystrzałów i jęk rannych. Wspieraj tych, którzy w tych Świętych Miejscach mimo przeciwności – jednają. Tych, którzy zapatrzeni w Chrystusa nie tracą nadziei, że radość z Jego narodzenia i zwycięstwo Jego zmartwychwstania mają moc przemieniać serca. Nie zapominamy i o Ukrainie, wciąż rozrywanej wojną, o tych, którzy cierpią, o tych, którzy opłakują swoich bliskich, o tych, którzy trwają w niepewności jutra. Prosimy Cię, Matko, wstawiaj się za nimi. Niech Twój Syn odmieni ich los, niech da im sprawiedliwość, pokój i ukojenie. Polecamy Ci także Kościół, jego pasterzy, tych, którzy głoszą Dobrą Nowinę wśród przeciwności, i tych, którzy potrzebują Twojego prowadzenia. Zawierzamy Ci Kościół, który przechodzi dziś przez niełatwe czasy. Bowiem tak często słyszymy o Jego nowych męczennikach oddających życie za wiarę na całym świecie. Bowiem nierzadko widzimy Go osłabionym wewnętrznymi podziałami, wątpliwościami, a nawet zgorszeniami. Ale wierzymy, że jest on Twoim Kościołem, Matko. My jesteśmy Twoim Kościołem, Matko. Bądź nam Gwiazdą przewodnią byśmy umieli dawać światu więcej światła niż mroku, więcej miłości niż osądów, więcej nadziei niż zwątpienia. Powierzamy Ci naszą Ojczyznę – kraj, który od wieków wzywa Cię jako Królową. Dziękujemy za ludzi pełnych dobra, za tych, którzy troszczą się o słabszych, którzy swoją codzienną uczciwą pracą czynią Polskę miejscem lepszym. I prosimy: czuwaj nad nami, abyśmy nie zatracili tego, co stanowi o naszej tożsamości – wiary, odpowiedzialności, wzajemnego szacunku i ukochania ojczyzny. W końcu, Matko, prosimy za nas samych – tych, którzy noszą krzyż Jerozolimy na płaszczach i w sercach. Byśmy nie ulegli rutynie, byśmy wciąż na nowo odkrywali głębię naszego powołania, byśmy byli godni tego znaku. Pomóż nam dostrzegać ubogich, wspierać strapionych, nie odwracać się od tych, którzy proszą o pomoc. Daj nam serca pokorne i hojne w obdarowywaniu, byśmy nieśli światu zadziwienie, którym krzyczał pusty grób, byśmy nieśli radość, którą wołała Maria, bo „widziała Pana”, byśmy nieśli nadzieję, która wypełniła serca uczniów słyszących „pokój Wam!” Królowo Polski, Królowo Palestyny, Królowo Pokoju, módl się za nami! |